Idiomy angielskie i polskie – część 1

Idiomy angielskie i polskie sprawiają zawsze wiele problemów – polskie oczywiście obcokrajowcom, angielskie nam. Gdy wyjedziemy za granicę zdarza się, że mimo rozumienia wszystkich słów nie widzimy sensu w tym, co ktoś mówi do nas, albo gdy to nas nie rozumie ktoś, gdy tworzymy coś, co w języku angielskim nie istnieje 🙂 Zaplątałam 😀

Bardzo lubię się uczyć idiomów angielskich. Lubię je porównywać z językiem polskim i też dowiadywać się, jakie jest ich pochodzenie. Dzięki temu poszerzam wiedzę nie tylko z angielskiego, ale też z języka polskiego 🙂 Polecam, bo to fajne jest 🙂

Idiomy angielskie i polskie – przykład 1

lać jak z cebra it’s raining cats and dogs (leje kotami i psami? Leje koty i psy?)

Lać jak z cebra – ogólnie ceber był dużym, wykonanym z drewnianych klepek naczyniem do przenoszenia wody. Czasem jednak klepki się obluzowały, powstawały szczeliny, przez które przelewała się woda. Z racji dużych objętości tych naczyń przy ich przedziurawieniu, woda tryskała na różne strony z różną intensywnością. Osoby niosące ceber wyglądały wtedy jakby zostały zlane porządnym deszczem. I tak powstało nasze „lać jak z cebra” o ulewie, rzęsistym deszczu.

Angielskie it’s raining cats and dogs ma znacznie smutniejsze pochodzenie. Przed wiekami koty i psy nie były pilnowane w tym stopniu, co obecnie. Bogaci ludzie, szlachta itp. miała swoich rasowych pupilków, jednak ogromna liczba kotów i psów chodziła tam gdzie chciała – zwłaszcza w rynsztokach i kanałach, po tam łatwiej było znaleźć jedzenie. Gdy jednak jedzenia nie znalazły, to po prostu umierały (czasem też jadły coś, czego jeść nie powinny, truły się i też umierały). Po obfitych deszczach, ciała psów i kotów masowo wypływały na ulice. I stąd się wzięło – it’s raining cats and dogsW sumie podobnie do naszego rosnąć jak grzyby po deszczu, tylko u nas rosną grzyby a u nich koty i psy. Co kraj, to klimat :). Tak wiem, głupi żart 🙂

Idiomy angielskie i polskie i inne – przykład 2

Ten przykład będzie trochę inny. Na początek – wyrażenie polskie – ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Idiom ten, podobnie jak wiele innych ma pochodzenie religijne – wywodzi się z rozprawy św. Bernarda z Clairvaux odnośnie stopni grzechu i cnoty.

Jego angielskim odpowiednikiem jest – curiosity killed a cat. Tłumacząc dosłownie – ciekawość zabiła kota? Szukałam pochodzenia, ale nie do końca znalazłam, więc domysłów nie będę powtarzać 😀 Ale co ciekawe – Hiszpanie mają dokładnie takie samo powiedzenie, tylko po hiszpańsku (no bo w sumie po jakiemu?): La curiosidad mató al gato.

W języku rosyjskim istnieje natomiast bardziej złowieszcze, ale jednak (może i stereotypowo) bardziej adekwatne stwierdzenie: Kto nie wie, ten śpi w poduchach, a kto wie, tego wiodą w łańcuchach (nie znam rosyjskiego, więc nie będę tutaj cyrylicy przeklejać, bo się okaże, że głupotę wkleiłam jakąś :)).

Francuzi z kolei nie zawracają sobie głowy jakimiś piekłami, kotami, poduchami tylko mówią:  La curiosité est un vilain défaut, co można przetłumaczyć, że ciekawość to brzydka wada. Można prosto? A można 🙂

Co na to Holendrzy? Oni akurat podobnie do nas (albo my podobnie do nich?), zamieszali w sprawę siły piekielne. Ich idiom brzmi: De duivel heeft het vragen uitgevonden, czyli że diabeł wynalazł przesłuchiwanie.  Z kolei w języku farerskim (przy okazji dowiedziałam się, że taki jest – posługują się nim mieszkańcy Wysp Owczych i częściowo Danii – należy do grupy skandynawskich języków germańskich) wyrażenie to występuje w postaci: Sjálvdan er forvitin fegin, czyli człowiek ciekawski rzadko jest szczęśliwy. 

Skoro już jesteśmy w grupie języków germańskich, to oczywiście trzeba napisać o pięknie i melodyjnie brzmiącym języku niemieckim. I tutaj znalazłam aż trzy wersje! Pierwsza jest bardzo podobna do angielskiej – Neugier ist der Katze Tod. W tłumaczeniu – ciekawość znaczy śmierć kota. Komuś swoją drogą te koty bardzo musiały zajść za skórę, albo lubił je obserwować :). Druga wersja też ma bowiem odniesienie do kotów – Neugierige Katzen verbrennen sich die Tatzen, czyli ciekawskie koty poparzyły sobie łapki. Ostania wersja dotyczy już ptaków: zu große Neugier treibt den Vogel in die Schlinge i znaczy mniej więcej tyle, co: zbytnia ciekawość zaprowadziła ptaka w sidła.

Podsumowując, ciekawość nie popłaca 🙂

Czy warto się uczyć idiomów?

Myślę, że tak. Bardzo poprawiają one głównie nasze zrozumienie tekstu i unikną nam wielu wpadek za granicą. Sztandarowy przykład – Dziękuję z góry nieraz zdarza się Polakom przetłumaczyć jako Thank you from the mountain. Jest to oczywisty błąd i coś, co moja wychowawczyni w liceum nazywała „polonizmusem”Poprawna wersja to Thank you in advance (tak dla potomności :)).

Dzięki idiomom można też, przy okazji uczenia się języka poznać kulturę i historię kraju, którego język chcemy zgłębić. Bo podróże kształcą a ciekawość zabija kota 🙂