Jak osiągnąć sukces na przykładzie żonglowania

Jak osiągnąć sukces – kto nie chciałby znać odpowiedzi na to pytanie? Okazuje się, że teoretyczne sformułowanie problemu zostało dokonane już dawno – i co więcej, sami pewnie tę technikę zastosowaliśmy – mniej, lub bardziej świadomie.

Jak osiągnąć sukces?

Tony Buzan, który jest autorem wielu książek z rozwoju osobistego i efektywnej nauki, w swojej książce: „Zmiana, i co dalej?” zdefiniował sekwencję zmiany, jako PZIWDoS (za cholerę nie wiem, jak to przeczytać :)). Są to skróty pierwszych liter nazw etapów, z jakich składa się droga do sukcesu, a więc:

PRÓBA

ZDARZENIE

INFORMACJA ZWROTNA

WERYFIKACJA

DOSTOSOWANIE

SUKCES

I tyle. Próba. Zdarzenie. Informacja zwrotna. Weryfikacja. Dostosowanie i sukces. Każdy z nas osiągnął kiedyś w czymś sukces. Mógł być on większy lub mniejszy. Zauważony przez nas, bądź nie. Umiesz jeździć na rowerze? To znaczy, że proces uczenia się jazdy na rowerze zakończył się dla Ciebie sukcesem. Znasz tabliczkę mnożenia? Brawo, nie każdy to umie. Najprawdopodobniej na drodze nauki wykorzystałeś lub wykorzystałaś strategię PZIWDoS. Chodzi teraz o to, żeby tę samą strategię potrafić zastosować do innych elementów naszego życia – i w tych innych elementach życia również osiągnąć sukces. A to przełożenie już nie zawsze jest proste 🙂 A omówienie etapów zrobię na przykładzie mojej nauki żonglowania.

Żonglować uczyłam się w gimnazjum, a więc lat już 10 z górą. Pasją zaraził mnie kolega – bardzo chciałam opanować tę umiejętność, ale czasem brakowało mi cierpliwości. Zmotywował mnie do nauki – wyjątkowo skutecznie w moim przypadku – inny kolega, mówiąc, że i tak tego nie ogarnę (pozdrawiam obu kolegów :)). Takie słowa zawsze działają na mnie jak płachta na byka. Ja się nie nauczę? Ja nie ogarnę? Jeszcze się zdziwisz. Próbkę moich umiejętności wrzucę kiedyś na Youtube’a, na razie nie mam czym nagrać (jak próbowałam moim telefonem, to nie było widać piłek – za szybko latają :))

Jak osiągnąć sukces w żonglowaniu i życiu?

#Próba

Obserwowałam kolegę, który żonglował – wykonywał najprostszą możliwą sekwencję na trzy piłki. Nie wydawało się to takie trudne. Rzucić piłkę z prawej ręki, lewej, prawej i złapać. Napatrzyłam się, zrozumiałam (rzekomo) sens żonglowania i poprosiłam, czy  mogę spróbować.

Próba oznacza ryzyko. Piłki spadną, rozlecą się po sali, znajomi wyśmieją, wyjdziesz na idiotę. W przypadku żonglowania może to przesadzone opinie, ale w życiu bardzo często nie podejmujemy próby osiągnięcia czegoś, ze strachu przez ośmieszeniem. A przecież Edison na 1000 prób wynalazł tylko jedną żarówkę.

Tomasz Edison, jak osiągnąć sukces, cytat: "Za każdym razem kiedy próbujesz, zmniejszasz o jeden liczbę prób, które pozostały do osiągnięcia celu. Tony Buzan

#Zdarzenie

Tak jak mówiłam – żonglowanie nie wydawało się trudne, dopóki nie wzięłam piłek do rąk. Wydawało mi się, ze rozumiem jak rzucać, problem powinien być ze złapaniem. Otóż okazało się, że nawet dobrze rzucić nie umiałam 🙂 Innymi słowy piłki nie poleciały tam, gdzie chciałam i nie wylądowały tam gdzie chciałam. Pierwsze zdarzenie, pierwsza próba nieudana.

Ważna jest teraz reakcja na to nieudane zdarzenie. Spróbujesz ponownie, czy rzucisz wszystko w diabły mówiąc sobie, że to nie dla mnie, że to w sumie mi niepotrzebne, że mi nie zależy? Pytanie, czy faktycznie Ci nie zależy. Czasami chcielibyśmy coś zrobić, zbieramy się w sobie, próbujemy i chociaż niby wiemy, że dopiero się uczymy, że mamy prawo popełniać błędy, ale w rzeczywistości na pierwszy nieudany eksperyment chowamy się do skorupy. Przybieramy maskę – w sumie to mi nie zależy. To nie jest dla mnie ważne. Wiedziałem/wiedziałam, że mi się nie uda. A w ten sposób odbieramy sobie wiarę w siebie (a nie daj Boże jeśli mówimy takie rzeczy dzieciom).

#Informacja zwrotna

Rzucasz piłki. Jedna poleciała za bardzo do przodu, druga za nisko, a trzecia w dramatycznej próbie wyrzucenia jej sam nie wiesz gdzie. Co robisz? Obserwujesz. Okej, skoro pierwsza za bardzo do przodu, to muszę rzucić ją teraz bliżej siebie, drugą zdecydowanie wyżej, żeby mieć więcej czasu rzucić trzecią piłeczkę.

Podobnie w życiu. Każdego dnia dostajemy masę informacji zwrotnych. Wygłaszasz prezentację – możesz zaobserwować, w których miejscach się zacinasz, co mogłeś przygotować lepiej. Widzisz, że lepiej było dać jaśniejsze tło prezentacji, bo na ciemnym przy mocnym słońcu niewiele widać. Myślisz, że mogłeś sobie wziąć wskaźnik, bo strasznie źle się pokazuje paluchem, gdy wykres jest wyżej niż potrafisz sięgnąć. Obserwujesz znudzonych znajomych – teraz wiesz, że tyle tekstu na slajdach to kiepski pomysł – lepiej było rzucić śmieszny obrazek i opowiedzieć o tym tekście w przystępny sposób. Znajomi Ci mówią, że prezentacja byłą za długa i zbyt nudna.

Co zrobisz? Jak osiągnąć sukces następnym razem?

#Weryfikacja

Dostałeś masę informacji zwrotnych. W gruncie rzeczy masz dwa wyjścia. Pierwsze – uznajesz, że żonglowanie i wygłaszanie prezentacji nie są dla Ciebie. Przyjmujesz otrzymane informacje jako potwierdzenie tego, że się nie nadajesz do tej konkretnej czynności. Możesz im zaprzeczyć – znajomi to durnie, moja prezentacja była świetna, to nie moja wina, że w sali nie ma zasłon czy rolet i na mojej prezentacji nic nie było widać. A piłki spadły, bo są nierównej wielkości, masa jednej jest większa niż drugiej i nie da się nimi żonglować. Albo po prostu – żonglerzy to magicy, iluzjoniści i normalny człowiek takich rzeczy nie umie. I koniec.

A możesz wyciągnąć wnioski. Uczciwie i szczerze zweryfikuj sygnały i wyniki swoich działań, dostrzeż to, co było dobre i skoncentruj się na tym, co poszło nie do końca po Twojej myśli.

#Dostosowanie

Wiesz, że pierwszą piłkę masz rzucić bliżej siebie, drugą wyżej, a trzecią po prostu normalnie. Więc to zrób. Zdecyduj się podjąć próbę, zrób to i zaobserwuj, co się będzie działo. Najprawdopodobniej pierwszą rzucisz dobrze, drugą nie najgorzej a trzecią nadal nie wiadomo jak. I najprawdopodobniej znowu ich nie złapiesz. Ale będziesz mieć nowe informacje zwrotne. Nowe wiadomości, co zrobiłeś i co mogłeś zrobić lepiej.

Podobnie z prezentacją. Modyfikuj to, na co masz wpływ – zrób jaśniejsze tło prezentacji, postaraj się dać więcej obrazków, rysunków i schematów, zainwestuj we wskaźnik. Z optymizmem podejdź do kolejnej próby. Teraz pewnie popełnisz inne błędy. To nic, Twoja druga prezentacja i chcesz być jak Winston Churchill w przemawianiu? Na pewno będziesz lepszy! Przecież Winston Churchill nie znał PowerPointa!

Na tym etapie masz w gruncie rzeczy trzy wyjścia:

  1. Możesz się poddać. Żonglowanie nie jest dla mnie. Szlag mnie trafi zanim się nauczę. Kosztuje mnie to za dużo nerwów. Nie chcę tego więcej próbować.
  2. Ja się nie nauczę? CHCĘ I SIĘ NAUCZĘ! Będę modyfikować sposób rzucania i łapania, obserwować swoje błędy, aż osiągnę sukces.
  3. W gruncie rzeczy to żonglowanie nie jest mi potrzebne. Mam inne cele – czas potrzebny na nauczenie się żonglowania wolę poświęcić na czytanie książek czy grę na instrumencie.

Punkt trzeci nie jest równy pierwszemu, choć długo mi zajęło zrozumienie tego. Dla mnie zawsze modyfikacja celu była przyznaniem się do porażki. Że zawiodłam siebie i swoje oczekiwania. Że zabrakło mi motywacji i konsekwencji, żeby zrealizować MÓJ cel, ten który sama sobie postawiłam i na którym mi zależało. Ale czy żonglowanie godzinę dziennie CODZIENNIE zgodnie z postanowieniem dzień przed ważnym egzaminem jest konieczne? No nie, wiadomo – egzamin ważniejszy i nauka do niego jest bardziej istotna. Ale jak to? Przecież postanowiłam, że będę żonglować codziennie! I klops – konflikt wewnętrzny okupiony zazwyczaj wyrzutami sumienia, czegokolwiek bym nie wybrała. Taki to już mam pokręcony łeb 🙂

W każdym razie, wszystkie te kroki, choć zapewne powtórzone setki razy prowadzą do ostatniego:

#Sukces

Nie musi być jeden, ostateczny, definitywny. Sukcesów na drodze do SUKCESU może być mnóstwo. Pierwsze złapanie trzech piłek, pierwsze żonglowanie przez 10 sekund bez przerwy. Pierwsze żonglowanie przez 10 sekund w dobrym stylu 😀 Pierwsza minuta. Nowy trik. Pierwszy szpan przed znajomymi. Sekwencje prób, zdarzeń, informacji zwrotnych, weryfikacji będą się odbywać na coraz wyższym poziomie.

Jak osiągnąć sukces, cytat Paulo Coelho: "To, co dziś jest rzeczywistością, wczoraj było nierealnym marzeniem

Od nas zależy, jak zareagujemy na kolejne próby. Czasem mnie tylko zastanawia, jak to się dzieje, że mamy dystans do porażek pewnego rodzaju, np. podczas nauki gry w piłkę, a nie mamy w sytuacjach zawodowych. Że uczymy dziecko jeździć na rowerze i zwracamy mu uwagę, że czasem trzeba się wywalić, żeby się nauczyć. Nam samym z drugiej strony zaakceptowanie tego w naszym własnym życiu i przejście do porządku dziennego nad  wtopą z prezentacją zajmuje nieraz całe pół życia. Ot, tacy już z nas hipokryci 🙂

Sekwencja do sukcesu – zapamiętajmy ją i świadomie planujmy kolejne kroki. Bo w gruncie rzeczy odpowiedź na pytanie jak osiągnąć sukces jest prosta: powoli i konsekwentnie:

Jak osiągnąć sukces, cytat autora nieznanego: "Do sukcesu nie ma żadnej windy. Trzeba iść po schodach"

To mój najdłuższy chyba jak dotychczas post. Dobrnąłeś do końca. SUKCES! 🙂