Kościół a kara śmierci

Polska jest krajem słynącym z chrześcijaństwa. Właściwie od początku, a więc od Chrztu Polski stawaliśmy na straży chrześcijańskich wartości i przekonań. Przykre jest jednak to, że większość katolików, osób wierzących i chodzących do kościoła właściwie kończy swoją edukację religijną na zajęciach w szkole. Lekcje religii nieraz są prowadzone przez niekompetentnych ludzi, słabych katechetów lub ludzi zupełnie oderwanych od potrzeb młodych ludzi. I nie chodzi mi o to, żeby zmieniali prawdy wiary, żeby te były wygodne dla młodych – chodzi mi o to, żeby nie unikali rozmowy na trudne tematy i odpowiadali na pytania, na które wielu młodych szuka odpowiedzi.

Skąd pomysł na ten post? Czytałam kiedyś książkę „Jan Paweł II dla Bystrzaków” i napotkałam ciekawy fragment dotyczący nauczania Kościoła Katolickiego, o którym nie miałam wcześniej zielonego pojęcia. Otóż dowiedziałam się, że kościół dopuszcza stosowanie kary śmierci. Brzmi szokująco? Też się zdziwiłam, bo stoi to w sprzeczności z piątym przykazaniem, mówiącym: „Nie zabijaj”.

Kościół a kara śmierci

Zanim ktoś bez zastanowienia zacznie przekazywać to dalej to dodam, że Kościół dopuszcza karę śmierci, ale tylko w przypadku spełnienia określonych warunków i to przy założeniu, że zachodzą one wszystkie jednocześnie:

  1. „Absolutnie konieczne jest chronienie wspólnego dobra wszystkich lub większej części określonej społeczności.
  2. Nie ma nadziei, że osadzenie w więzieniu przyniesie ten sam skutek co kara śmierci
  3. Istnieją niepodważalne dowody zbrodni (a nie mało wiarygodne poszlaki).
  4. W działaniach oskarżonego nie było przypadku, były podejmowane rozmyślnie i po kalkulacji (premedytacja osoby zdrowej na umyśle).
  5. Popełniono okropną zbrodnię, uzasadniającą ostre środki zapobiegawcze, które działałyby odstraszająco na tych, którzy chcieliby naśladować działania skazanego.
  6. Kara śmierci byłaby jednakowa dla wszystkich, niezależnie od razy, pochodzenia społecznego czy pochodzenia geograficznego skazanych. „

Trudno sobie wyobrazić, żeby w dzisiejszych czasach, przy użyciu najnowszych technologii byłoby możliwe wystąpienie wszystkich tych warunków. Czasem jednak życie pisze różne scenariusze.

Abstrahując zresztą od Kościoła – samo zagadnienie kary śmierci jest skomplikowane i kontrowersyjne. Pisałam kiedyś esej po angielsku na zadanie domowe na ten temat – czy jestem za, czy przeciw, co skłoniło mnie do analizy jednych i drugich argumentów. Bo z jednej strony uważa się, że dożywocie najprościej rzecz ujmując – ekonomicznie się nie opłaca. Bo trzeba utrzymywać więźniów przez 20, 40 a nawet i 60 lat w więzieniach, gdzie najczęściej mają telewizor, zapewnioną opiekę medyczną bez kolejek o czym wielu bezdomnych czy biednych emerytów mogłoby tylko pomarzyć. Więc nagroda, czy kara? Czy ma to sens?

Z drugiej – czy mamy prawo decydować o tym, kto będzie żył, a kto umrze? Człowiek popełnia błędy i mówię teraz o sędziach, którzy mogą skazać na śmierć niewinnego człowieka (np. w filmie”Zielona mila”). Bardzo trudne a właściwie niemożliwe jest wyeliminowanie błędów w tym zakresie. Ale tak na marginesie ten film jest naprawdę dobry, kto nie widział, to polecam. Zawsze na nim płaczę 🙂