Patriotyzm i terroryzm- damy radę jako Polacy?

Patriotyzm i terroryzm – dwa pojęcia, tak różne, ale obecnie myślę, że bardzo ze sobą związane. Pierwsze definiowane jako szacunek i oddanie własnej ojczyźnie, ale też gotowość do ponoszenia ofiar – aby jej było lepiej. Terroryzm natomiast przeciwnie – użycie siły i/lub przemocy przeciwko osobom lub własności z pogwałceniem prawa. W walce z terroryzmem – „incydentami” w danym kraju konieczne jest zjednoczenie jego obywateli – czy my jako Polacy, jesteśmy na to przygotowani?

Strategia „niuchania”

Zawsze mam przy sobie kalendarz-organizer (uwaga, zwierzenia!). Za okładką mam bloczek żółtych karteczek samoprzylepnych. Gdy zaczynam czytać jakąś książkę, to na pierwszej wewnętrznej stronie naklejam karteczkę i gdy w książce znajdę coś ciekawego to zapisuję numer strony – dzięki temu nie gubię ważnych/ciekawych fragmentów i nie machlam po książkach. W książce Margaret Thatcher – „The Downing Street Years” zapisałam 12 różnych stron z ciekawymi rzeczami – dziś będzie o kolejnych dwóch, czyli jak w tytule: główne role odegrają patriotyzm i terroryzm.

Patriotyzm a internacjonalizm

W pewnym miejscu Margaret pisze tak:

„An effective internationalism can only be built by strong nations which are able to call upon the loyalty of their citizens to defend and enforce civilized rules of international conduct. An internationalism which seeks to supersede the nation-state, however, will founder quickly upon the reality that very few people are prepared to make genuine sacrifaces for it. It is likely to degenerate, therefore, into a formula for endless discussion and hand-wringing”.

Margaret Thatcher – „The Downing Street Years”, HarperCollinsPublishers, 1993, str. 11.

Celowo piszę w oryginale, żeby nie zniechęcić tych, którzy nie chcą się posiłkować moim tłumaczeniem. Posiadam tylko anglojęzyczną wersję książki, niemniej jednak w przypadku tego cytatu udało mi się dotrzeć do oficjalnego tłumaczenia (niech żyje Empik!), które brzmi następująco:

„Zawsze bowiem byłam zdania, iż wyłącznie silne państwa narodowe są w stanie zbudować skuteczny internacjonalizm. To one w razie zagrożenia międzynarodowego ładu mogą liczyć na lojalność swych obywateli. Jeżeli będą dążyły do wyparcia tego narodowego elementu, z pewnością zakończy się to ich upadkiem, gdyż nie będzie nikogo, kto poczuwałby się do ponoszenia najmniejszych ofiar w imię obrony swego kraju. Taka forma internacjonalizmu stanie się niczym więcej jak tylko własną karykaturą, gdzie królować będzie wieczna dyskusja i załamywanie rąk.”

Niemcy

Cóż, jakoś od razu mi się skojarzył nasz zachodni sąsiad. Ironicznie można stwierdzić, że Niemcy – silne państwo (ale czy silne państwo narodowe?) ideę internacjonalizmu, jako poglądu dążącego do równouprawnienia i współpracy WSZYSTKICH narodów potraktowały lekko wybiórczo sprowadzając miliony imigrantów z Afryki. Słuchając o zamyśle – wzbogacenie kulturowe, zwiększenie przyrostu naturalnego to może i to ma sens. Ale już wzbogacenie rynku pracy – niekoniecznie.

Z kolejnej strony, w chemii istnieje coś takiego jak reguła przekory, zgodnie z którą układ, na który działa jakiś bodziec reaguje tak, żeby mu się przeciwstawić. Słyszałam, że w psychologii jest podobnie (ale ekspertem nie jestem) – albo będziemy dokładnie powielać błędy własnych rodziców, albo zadziałamy na przekór im. Niemcy widocznie reagują na przekór kiedysiejszych poglądów Hitlera, który sprzeciwiał się w wiadomy sposób internacjonalizmowi, jaki rzekomo forsowali Żydzi.

(Więcej przykładów z historii, dowodzących, że historia kołem się toczy, możecie znaleźć tutaj).

Polacy

I tu rodzi się pytanie – czy my jako Polacy jesteśmy tak silnym narodem? Czy w razie konfliktu zbrojnego staniemy do walki i będziemy bronić naszego kraju, czy wyemigrujemy w poszukiwaniu spokojnego, niezamieszanego w wojnę kraju?

Swoją drogą, czy uda się w ogóle znaleźć taki spokojny kraj, gdy jak do tej pory to my byliśmy tą zieloną wyspą?

Trudno powiedzieć i mam tu na myśli wszystkie powyższe pytania. Podobnie jak odnośnie wszystkiego, nie można generalizować. Wyjątki potwierdzają bądź nie potwierdzają reguł. Zachowanie jednej grupy społecznej nie będzie jednoznaczna z postawą innych. Cytując tutaj Wisławę Szymborską, można zauważyć, że

patriotyzm i terroryzm, Wisława Szymborska, tyle o sobie wiemy na ile nas sprwdzono

Osobiście wierzę, że stanęłabym do walki. Może nie tyle z bronią w ręku, bo broni w ręku nigdy nie miałam poza wiatrówką – niemniej jednak chciałabym wierzyć, ze nie okazałabym się tchórzem martwiącym się tylko o swój własny tyłek. Z drugiej jednak strony, co ja, mając 24 lata, rodząc się i dojrzewając w wolnym kraju, mogę wiedzieć o wojnie? Czy moje słowa i deklaracje teraz mają jakiekolwiek znaczenie?

Terroryzm

Kolejna złota myśl, a właściwie definicja wyjęta z książki: „The Downing Street Years”:

„Terrorism is the calculated use of violence – and the threat of it – to achieve political ends”.

Margaret Thatcher – „The Downing Street Years”, HarperCollinsPublishers, 1993, str. 11.

patriotyzm i terroryzm

Dlaczego zamieszczam taką definicję? Możecie powiedzieć, że zawsze można sobie w Wikipedii sprawdzić, albo w jakimś innym źródle wiedzy. Prawda jest jednak taka, że dopóki nie zobaczyłam tej definicji w tej konkretnej książce, to nigdy nie zastanawiałam się tak naprawdę czym jest terroryzm (może Wy jesteście sprytniejsi ode mnie :)).

Żyjemy w takich czasach, że to słowo otacza nas właściwie z każdej strony. Ataki terrorystyczne o różnym podłożu zdarzają się bardzo często, już nie tylko na innych kontynentach, ale coraz częściej – i o coraz większym zasięgu – także w Europie.

Wracając do definicji – terroryzm jako skalkulowane użycie przemocy w celu osiągnięcia politycznych korzyści. Przyglądając się obecnej sytuacji politycznej, ekonomicznej, społecznej i gospodarczej na świecie, powiem szczerze, że nie jestem w stanie dostrzec, o jakie korzyści i ostateczne cele może chodzić. Co się tak naprawdę kryje za islamistami? Czy to są faktycznie walki o podłożu religijnym, gdzie rozprzestrzenianie religii i wiary w Allaha jest wartością nadrzędną, ważniejszą niż życie „niewiernych” z krajów europejskich? A może ta religia jest tylko przykrywką, do forsowania innych, groźniejszych idei lub zamierzeń? Ale czyich? Nie mam pojęcia. Po raz kolejny Margaret podsunęła mi temat do przemyśleń, i mam nadzieję, że również Wam.

Patriotyzm i terroryzm

Tak jak mam nadzieję udowodniłam powyżej, patriotyzm i terroryzm są ze sobą powiązane. Myślę, że my Polacy mamy tę wadę, że nasz patriotyzm uaktywnia się dopiero w obliczu zagrożenia. To dobrze, że się w ogóle uaktywnia, ale energia aktywacji (takie tam, pojęcie z inżynierii materiałowej :D) czasem wydaje się być zbyt wysoka. Trudno jest nas wyprowadzić ze stanu równowagi. Chociaż może nie. Łatwo jest nas wyprowadzić ze stanu równowagi, ale to rzadko pociąga za sobą reakcję – w takich sytuacjach zwykliśmy narzekać.

Uważam jednak, że warto rozwijać w sobie i następnych pokoleniach postawy patriotyzmu i miłości do naszego kraju i mieć nadzieję, że poświecenie życia przez wiele pokoleń Polaków nie poszło na marne. I że za ten kraj będzie miał kto walczyć. Nie tylko z bronią w ręku, ale także z długopisem czy piórem – realizując swoje obowiązki najlepiej, jak będziemy potrafić. Aby następnym pokoleniom żyło się lepiej.

W końcu Kennedy kiedyś bardzo mądrze i bardzo pięknie stwierdził:

Patriotyzm i terroryzm. John Kennedy "Nie pytajcie, co kraj może zrobić dla was; pytajcie, co wy możecie zrobić dla kraju".