Rozwój osobisty i poker – czy mają coś wspólnego?

Rozwój osobisty i poker? Da się to w ogóle połączyć? Co mają ze sobą wspólnego jedna z najbardziej hazardowych gier na świecie i jeden z najmodniejszych ostatnio tematów w Internecie i nie tylko? Więcej niż można by przypuszczać, choć sama bym na to nie wpadła 🙂 Pomogła mi w tym książka „Poker dla bystrzaków”. Ale po kolei.

Poker?

Tata nauczył mnie kiedyś grać w pokera (dużo rzeczy mnie tata nauczył :)) – zwykłego dobieranego na pięć kart. Zasady więc mniej więcej znam, ale zawsze bardziej kręciły mnie szachy – w mojej opinii więcej w nich zależało ode mnie. Pierwsze wrażenie o pokerze w trakcie czytania książki? Ten poker to wcale nie jest taki głupi 🙂

Zawsze myślałam, że poker to gra hazardowa, gdzie większość zależy od szczęścia. Okazuje się, że nie do końca – znając rachunek prawdopodobieństwa udaje się  zminimalizować wpływ szczęścia na wygrane czy przegrane. I podobnie jak z większością zawodów i profesji – uczciwością i pracą ludzie się bogacą. Tylko dzięki doświadczeniu dochodzi się do poziomu mistrzowskiego (nie mówimy o jednorazowych wygranych – tylko utrzymywaniu stałego, wysokiego poziomu). Gorzej, gdy ktoś się nie rozwija, nie uczy, nie zna rachunku prawdopodobieństwa – wtedy faktycznie poker staje się hazardem i sposobem na przegranie majątku i życia.

Rozwój osobisty i poker?

O tym mówi rozdział 22 książki „Poker dla bystrzaków”. Jej autorzy twierdzą, że poker jest metaforą życia i na potwierdzenie tego prezentują lekcje, które mają to potwierdzić. Mnie przekonały, że faktycznie – podobieństwo jest. Przekonały mnie też, że nie nadaję się na pokerzystę i w sumie do życia też się nie za bardzo nadaję 🙂 Co to więc za lekcje?

#Rozważna i agresywna postawa

„W realnym świcie, podobnie jak w pokerze, nie można walczyć z każdym i o wszystko”. Innymi słowo – czasem warto twardo bronić swojego zdania, a czasem spasować i wycofać się z gry, żeby nie stracić: pieniędzy, czasu, nerwów, itp.

Taa, żeby tylko ktoś mi jeszcze mądry powiedział, która sytuacja jest którą.

W pokerze istnieje cała teoria – jakie jest prawdopodobieństwo otrzymania jakiej karty, jakie układy początkowe rozgrywać, kiedy podbijać, kiedy pasować, kiedy sprawdzać. Okej, dopuszczają one przecież subiektywne oceny, przeczucia, czytanie przeciwnika, ale jednak taki opis jest i na pewno pomaga. A w życiu? Kiedy walczenie o swoje ideały i przekonania jest walką o swoje ideały i przekonania a kiedy walką z wiatrakami? Kiedy spasowanie jest rozsądną, świadomą decyzją a kiedy schowaniem głowy w piasek i porażką? Ostatnie pięć lat szukam odpowiedzi, jak znaleźliście, to pomóżcie 🙂

# Bezpieczeństwo za wszelką cenę czasem się nie opłaca

Można cały czas czekać na pokera królewskiego i opuszczać milion szans na wygraną. Zbytnie asekuranctwo nie zawsze (a zazwyczaj) nie popłaca. Masz dobre karty? Znasz swoją wartość i umiejętności? Próbuj!

Takie mądre zdanie: poker i rozwój osobisty w pigułce. Nie lubię opisywać siebie i swoich cech charakteru (nikt chyba nie lubi) a już w ogóle nie lubię przyczepiać jednowyrazowych łatek, bo one bardziej generalizują, niż mówią prawdę. Ale gdybym miała takich jednowyrazowych słów użyć do opisu siebie, to użyłabym w tym kontekście jednego: perfekcjonistka – często walczę o każdy najdrobniejszy element. Potrafię godzinami dopracowywać takie duperele, których normalny człowiek i tak nie zauważy. Zmarnowałam w ten sposób masę szans i jeszcze więcej czasu. Inni próbowali, a ja dopracowywałam. Inni spróbowali i trzy razy dopasowali już swoją pracę do wskazówek innych – promotorów, wykładowców, pracodawców, a ja wciąż poprawiałam pierwszą wersję. Nawet z tym blogiem – trzy miesiące istniał u mnie na serwerze lokalnym, a ja wciąż dopracowywałam. Zbytni perfekcjonizm i zbytnie asekuranctwo (w sumie jak wszystkie „zbytnio”) nam nie sprzyja – ani w pokerze, ani w życiu.

#Znajomość przeciwnika

Autorzy książki przytaczają w tym miejscu taki cytat:

„W wojnie nie chodzi o umieranie za swój kraj, lecz o to, aby to wróg umierał za swój”.

To tak odnośnie mojego ostatniego posta o wojnie (link tutaj) Co to oznacza w praktyce? Czasem nie warto grać i kłócić się z niektórymi – bo oszukują, bo są idiotami i i tak ich nie przegadamy, albo, po prostu – może nie warto próbować z nimi rozgrywki tego konkretnego dnia, bo mają zły humor. A przeciwko innym, może akurat warto? Bo są rozkojarzeni i łatwiej ich pokonać? Obserwacja przeciwników (i sojuszników w sumie też) zazwyczaj popłaca.

#Olbrzymie znaczenie wyczucia czasu

Łączy się z poprzednim. Może dzisiaj nie warto? Obserwuj. Możesz mieć świetne karty, świetne umiejętności i masę zalet, ale ktoś rozpoczął podobny biznes dwa miesiące przed Tobą a Ty nie bardzo masz z nim jak konkurować? Wtedy może warto przemyśleć strategię i zwrócić uwagę na poprawę własnej oferty? Albo może jesteś rozkojarzony i źle się czujesz? Czy naprawdę chcesz dzisiaj stawiać czoło wkurzonemu szefowi czy rozhisteryzowanej teściowej? Odpuść. Może jutro będziesz mieć więcej sił a teściowa się trochę uspokoi? 🙂

#Czy dana spraw jest warta zachodu?

Czyli kłania się wspomniany już rachunek prawdopodobieństwa. Co zyskam, a ile mogę stracić? Czy inwestycja czasu, pieniędzy bądź emocji i nerwów Ci się opłaci? Jeśli nie, odpuść. Szkoda życia.

No na pewno – patrz punkt pierwszy. Podjęłam decyzję o postępowaniu takim a nie innym. W którym momencie uznać, że nie warto? Kiedy to będzie porażka a kiedy rozsądek?

Na przykładzie mojego kochanego, zezłomowanego już samochodzika: kurde, wymieniłam to to i tamto. Załatałam dziury w podłodze. Nawet żarówki wymieniłam i zatankowałam benzynę za 30 zł. I co? I mam go teraz złomować? Po takich inwestycjach? 🙂 Ale czy naprawa jest jeszcze opłacalna? Bo nie można zapomnieć o wartości sentymentalnej 🙂 Jak już wspomniałam – zezłomowałam Golfika. Więc chyba sprawa nie była warta zachodu. Ale i tak głaszczę go po dachu jak oglądam jego zdjęcie na ekranie komputera 😛

#Dążenie do celu

jeśli nie masz strategii – nie wiesz, kiedy odpuszczasz, a kiedy grasz, to zazwyczaj przegrasz. Może Ci się uda jedno, dwa rozdania, ale w ostatecznym rozrachunku najprawdopodobniej stracisz.

Rozwój osobisty i poker, cytat Brian Tracy: "Jeśli nie ustalasz celów dla siebie, jesteś skazany na pracowanie przy osiąganiu celów kogoś innego"

To też łatwiej powiedzieć niż zrobić. W pokerze prosto –  teoria zakłada rozgrywalne układy początkowe i nierozgrywalne. Można utrudnić trochę i dodać elementy zmienne – przeciwników, wyczucie czasu, itp. Ale to i tak prosto w miarę. W życiu? Zbyt dużo dużo zmiennych. Ale cele i tak warto mieć, ja mam dużo, mogę się podzielić 🙂

#Odpowiedzialność

Nie zwalaj winy na szczęście czy pecha. Nie marudź, nie użalaj się nad sobą. Weź odpowiedzialność za te elementy na które masz wpływ (czyli większość) i działaj! Graj kartami, które masz i bądź gotów ponieść konsekwencje własnych wyborów (bądź ich braku). W moim przypadku zwłaszcza braku tych wyborów. Bo odpowiedzialność biorę – za to co robię. Bo tego, czego nie robię nie można zmierzyć – to takie: „co by było gdyby”. Czyli w gruncie rzeczy użalanie się nad sobą. Odwagi! I twardego tyłka! I mocnego kręgosłupa! I świat jest nasz! 🙂

#Zapędzenie samego siebie w kozi róg

Nieraz tak robimy, zabrniemy za daleko i wtedy obie opcje – wycofanie się i granie dalej są złe. Może zlicytowaliśmy za wysoko w pokerze licząc na szczęśliwy traf i dostaliśmy niepasującą nam do układu kartę? A może rozpowiedzieliśmy wszystkim, że czego to my nie zrobimy i potem okazuje się że głupio wszystko odszczekać, ale też nie damy rady zrealizować wszystkiego tego, co naobiecywaliśmy? Albo przykład z tym moim samochodem? Podobna lekcja w sumie do odpowiedzialności. Uważaj, co mówisz i robisz. Pamiętaj, że nie tylko wrogowie są Twoim wrogiem, ale często jesteś nim sam dla siebie. To właśnie też już wiem – nikt mnie tak bardzo nie ogranicza, jak ja sama siebie ograniczam.

# Kreatywne myślenie

Dostosowuj działania do sytuacji, kiedy trzeba bądź ostrożny, kiedy trzeba – atakuj. Obserwuj co się dzieje. Nigdy nie ma dwóch takich samych sytuacji – Ty możesz dysponować tymi samymi kartami co poprzednio, ale masz innych rywali i ich karty są inne. Może jesteś zmęczony bądź rozkojarzony. W zależności od okoliczności najprawdopodobniej będziesz musiał zastosować różne strategie, bądź więc na to gotów i nie upieraj się przy standardowych metodach. Tego też się uczę i o tym też już wspomniałam. Sztuką jest mieć plan, ale też sztuką jest się go nie trzymać i wykorzystać szansę, o której nie wiedzieliśmy układając plan.

#Odwaga winna iść w parze z rozwagą

To podsumowująca lekcja. Podsumowująca odpowiedzialność za wybory, określanie strategii w dążeniu do zdefiniowanego przez nas celu, określanie ryzyka, jakie jest wymagane w danej sytuacji a jakie my sami jesteśmy w stanie znieść. Tak jak mówiłam – do życia się nie nadaję. Rozwagę mam, brakuje mi odwagi. Co jest w sumie zabawne, bo większość moich znajomych ma mnie za osobę odważną. A może to jest właśnie znak, żebym spróbowała pokera? Bo w nim jest prościej?

Rozwój osobisty i poker, poker i życie – bierz karty które masz, obserwuj, szukaj swoich zalet i słabości u innych. I wygrasz, najprawdopodobniej coś ważniejszego niż pojedyncze rozdanie. Bo wygrasz rozwój, będziesz lepszy niż byłeś. A to przecież chyba o to chodzi 🙂

Swoją drogą (nie było by posta, żebym tej frazy nie użyła :)) – ciekawe czy kołczowie by byli lepszymi pokerzystami czy pokerzyści lepszymi kołczami? Jak myślicie?