Rozwój osobisty inaczej – rozwój osobisty w cytatach

Rozwój osobisty jest ostatnio bardzo popularny. Wiem, że istnieje wielu fanów tej dziedziny i równie wielu przeciwników. Mnóstwo osób dostrzega w coachach tylko szarlatanów, którzy mądrą i żwawą gadką robią ludziom pranie mózgu, albo że w sumie nie mówią oni nic odkrywczego. Gdzie leży prawda?

Pewnie pośrodku. Ja wierzę w rozwój osobisty, jako rozwój mnie, niekoniecznie jako dziedzinę nauki. Istnieje wielu mówców motywacyjnych, którzy faktycznie nic odkrywczego nie mówią. Mają z kolei charyzmę, przyciągają wzrok i dobrze się ich słucha, więc zdobywają popularność i klientów.

Eragon

Wierzę, że rozwijać możemy się zawsze i wciąż, trzeba być tylko otwartym na świat i wskazówki, które można w nim odnaleźć. Ostatnio taką poszlakę odnalazłam w książce – „Dziedzictwo, t.1” Christophera Paolini. Jest to przedostatnia część cyklu „Dziedzictwo”, składającego się ostatecznie z pięciu ksiąg – „Eragon”, „Najstarszy”, „Brisingr” oraz „Dziedzictwo, t.1” i „Dziedzictwo, t.2”. Wszystkie czytałam już wielokrotnie, wciąż jednak do nich wracam, ponieważ w mojej opinii jest to najlepszy cykl książek fantastycznych, jakie kiedykolwiek czytałam. Najbardziej niesamowite dla mnie jest to, że pierwszą z nich – „Eragona”, Christopher Paolini napisał mając 15 lat! Ja w tym wieku wolę nawet nie myśleć co robiłam, na pewno jednak nie pisałam książek 🙂 W pierwszej części widać u autora pewną inspirację, np. Harrym Potterem czy Władcą Pierścieni. Postać głównego bohatera, jego charakter i historia są oryginalne i niepowtarzalne, jednak wiele elementów świata fantastycznego jest według mnie ewidentnie zaczerpniętych z napisanych wcześniej powieści fantastycznych. Kolejne części jednak – „Najstarszy” i „Brisingr” pokazują już jednak kunszt i ogromną wyobraźnię Christophera, natomiast „Dziedzictwo” jest dla mnie wisienką na torcie. Przez cały cykl widać jak bardzo rozwija się autor, jak pogłębia występujące postacie, dodaje nowe wątki i motywy.

Bardzo lubię czytać książki science fiction i fantasy, ponieważ one, w moim mniemaniu, stosunkowo najłatwiej przemycają pewne wartości – walkę dobra ze złem, że należy pomagać słabszym, walczyć do końca i nigdy nie tracić nadziei. A do trylogii „Dziedzictwo” wracam zawsze i z przyjemnością, zawsze odnajdując coś, na co nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi 🙂

Rozwój osobisty

Tym razem to słowa czarownicy Angeli, słynącej z dziwnych metafor i losowych wypowiedzi. W pewnym momencie mówi do Eragona:

„Jeśli od czasu do czasu nie narobisz sobie wrogów, oznacza to, że jesteś tchórzem – albo jeszcze gorzej”.

Dobrze się to odnosi także do współczesnego świata – jeśli całe życie będziemy chcieli, żeby nas ludzie lubili, żeby każdy nas akceptował, to nigdy nie podejmiemy ryzyka, nie skorzystamy z szans, nie wychylimy się przed szereg. Dużo ludzi boi się właśnie osądów innych ludzi, dlatego woli prowadzić swoją szarą, może i nudną egzystencję, ale jednak zapewniającą pewną dozę bezpieczeństwa, do której są przyzwyczajeni.

Sama bardzo długo się zastanawiałam nad utworzeniem tego bloga. No bo co ludzie powiedzą? Że się wymądrzam? Że się gówniarzowi zachciało filozofować? Nie! Ja po prostu chcę dzielić się z innymi tym, co znalazłam! Jest tak wiele wartościowych książek, że nie da się ich wszystkich przeczytać. Dlatego, dla tych, którzy nie mają czasu czytać całości, wyciągam takie kwiatki, mając nadzieję, ze zachęcą one do rozmyślań i do refleksji. Chcę pomóc ludziom poszerzać wiedzę i stawać się lepszymi ludźmi, tak jak ja, mam nadzieję stać się lepszym człowiekiem. Ale to i tak przysporzy mi wrogów. Ale wolę mieć wrogów niż być tchórzem – czego jak czego, ale honoru będę bronić 🙂

Pismo Święte

Odnośnie tych wrogów przypomniał mi się także cytat z Biblii, a konkretnie z Apokalipsy Św. Jana:

„Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3,15-16).

Unikajmy więc tej neutralności i asekuracji. Miejmy odwagę mieć swoje zdanie, nie przejmując się opinią innych (tak długo jednak, jak nikogo w ten sposób nie ranimy).

Swoją drogą, połączenie w jednym poście cytatów z fantastyki i Pisma Świętego wydaje mi się niezłą, chociaż niezamierzoną ironią z mojej strony 🙂