Rozwój osobisty w fantastyce – o mądrości, rozwoju, podejmowaniu decyzji i zmianach

Nieraz już tu chyba pisałam, że wskazówki do rozwoju osobistego można znaleźć wszędzie, w związku z tym rozwój osobisty w fantastyce nikogo nie powinien dziwić. Kiedyś pisałam o Eragonie (m.in. o wrogach i tchórzach), dzisiaj będę kontynuować ten wątek.

Rozwój osobisty w fantastyce

Fragment pochodzi z księgi czwartej – „Dziedzictwo”, t.1. Są to słowa Gleadra, a więc bardzo, bardzo starego smoka, posiadającego ogromną wiedzę, niesamowite doświadczenie i mądrość. Gdy Eragon nie wie w jaki sposób ma się rozwinąć jako wojownik i szermierz, Gleadr tłumaczy mu to w następujący sposób:

„Droga wojownika to droga wiedzy. Jeśli owa wiedza wymaga użycia gniewu, posłuż się nim. Ale nie możesz zdobyć wiedzy, tracąc panowanie nad sobą. Jeśli spróbujesz, odnajdziesz tylko ból i zawód. Zamiast tego musisz starać się zachować spokój, nawet jeśli u stóp ujadają ci setki wygłodniałych wrogów. Opróżnij umysł i pozwól, by stał się niczym spokojna tafla, która odbija wszystko wokół, a jednak sama pozostaje nietknięta. W owej pustce przyjdzie do ciebie zrozumienie, gdy uwolnisz się od irracjonalnych obaw o zwycięstwo i porażkę, życie i śmierć. Nie musisz przewidywać wszelkich ewentualności ani gwarantować powodzenia za każdym razem, gdy staniesz naprzeciw wroga. Jednakże, widząc wszystko i niczego nie odrzucając, zdołasz bez wahania przystosować się do każdej zmiany. Wojownik, który najłatwiej potrafi dostosować się do nieoczekiwanego, to wojownik, który żyje najdłużej”.

Zgadzacie się teraz ze mną, kiedy mówiłam, że fantastyka najłatwiej potrafi w przystępny sposób przemycić pewne wartości i mądrości?

W tym cytacie jest wszystko i są to prawdy tak uniwersalne, ze nie ma znaczenia, to, że zostały pierwotnie skierowane do Eragona o prowadzeniu walki mieczem. Bo każdy z nas jest wojownikiem. Codziennie walczymy – o swoje zdanie, o pracę, o jedzenie, o lepszy humor, lepszą figurę, realizację celów… Mogłabym w nieskończoność wymieniać. Ale często brakuje nam tego spokoju i opanowania. Brakuje nam dystansu do niepowodzeń i przeciwności. Z drugiej strony jakże często rozpatrujemy te wszystkie możliwości, a już na pewno wszystko to, co może pójść nie po naszej myśli. Zazwyczaj dochodzimy do wniosku, ze zamiast podjąć walkę i zaryzykować to lepiej jest usiąść cicho w kącie.

Czy to jest to „dostosowanie się do nieoczekiwanego”, o którym mówi Gleadr?

Nie. Wydaje mi się, że w tym dostosowaniu się chodzi o braniu życia takim jakim ono jest. To staram się robić. Może nie jestem super zadowolona z każdego mojego wyboru życiowego, z każdej decyzji, z kierunku studiów, które wybrałam, ludzi, którym zaufałam w życiu, itp.  Z drugiej strony, wszystko to doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem. A to nie jest złe miejsce (dobra, powiecie – to, że nie jest złe, wcale nie oznacza, że jest dobre. Tak wiem :)). Te złe wybory sprawiły, że jestem kim jestem i że piszę tego bloga. Że właśnie kończę studia, na których naprawdę odnalazłam coś co mnie zafascynowało, choć na początku nic na to nie wskazywało. Bo jestem wojownikiem, uwielbiam się uczyć, a to dobrze, bo w końcu „Droga wojownika to droga wiedzy”. I mam nadzieję nią podążać.

Podobno też ludzie na łożu śmierci zazwyczaj bardziej żałują, że czegoś nie zrobili, niż, że coś zrobili a nie powinni. Trochę zaplątałam 🙂 Ale i na to jest mądry cytat:

Niektórzy ludzie nie mogą odżałować błędów, których nie popełnili. Rozwój osobisty w fantastyce

albo taki:

Każdy popełnia błędy. Dlatego na ołówkach są gumki do mazania. Rozwój osobisty w fantastyce

Tak na marginesie – ten drugi cytat przeczytałam już dawno i dzisiaj mi się przypomniał w kontekście tego posta. Żeby nie kłamać, musiałam sprawdzić autora tego cytatu, bo tego jakoś nie zapamiętałam 🙂 I co znalazłam? Że autorem jest Lenny z Simpsonów! Jednak coś jest na rzeczy – rozwój osobisty w fantastyce naprawdę żyje i ma się dobrze 🙂

Dobra, idę opróżniać umysł i Wam też to polecam 🙂